Home / Uncategorized / Wspomnienia ze stażu Pani Marii Góreckiej

Wspomnienia ze stażu Pani Marii Góreckiej

Będąc stu­dentką, pod­czas wycieczki zor­ga­ni­zo­wa­nej przez moją uczel­nię mia­łam po raz pierw­szy oka­zję zoba­czyć na żywo miej­sce, o któ­rym do tej pory uczy­łam się z aka­de­mic­kich pod­ręcz­ni­ków – Par­la­ment Euro­pej­ski. Błą­dząc po kory­ta­rzach tej insty­tu­cji nawet przez myśl mi nie prze­szło, że równo za rok będę w tym samym miej­scu, ale już nie jako zwie­dza­jąca, tylko jako sta­żystka w biu­rze Pani Poseł Joanny Skrzy­dlew­skiej i to ja będę opro­wa­dzać mło­dych ludzi i opo­wia­dać im o naj­cie­kaw­szych aspek­tach pracy w Parlamencie.

Dwa inten­sywne mie­siące w Bruk­seli minęły tak nie­po­strze­że­nie, że nadal nie mogę uwie­rzyć, że ta przy­goda dobiega końca. Oczy­wi­ście, podob­nie jak więk­szość nowych sta­ży­stów, przy­jeż­dża­jąc tutaj na początku maja nie mia­łam poję­cia na czym będą pole­gały moje obo­wiązki. Szybko się jed­nak oka­zało, że na pewno nie będę się nudzić. W biu­rze oprócz dwóch bar­dzo sym­pa­tycz­nych asy­sten­tek Ani i Marty cze­kała na mnie jesz­cze sta­żystka Asia, która pierw­szego dnia zabrała mnie na małą wycieczkę, po któ­rej jasne się stało dla mnie, że tro­chę czasu upły­nie zanim w pełni się tutaj odnajdę. Jed­nak zaraz po tym, jak roz­po­czął się „różowy tydzień” i w ciągu dnia musia­łam być na kilku spo­tka­niach róż­nych komi­sji par­la­men­tar­nych i mia­łam tylko chwilę żeby wyjść z jed­nej sali prze­mie­ścić się do innej, poło­żo­nej w dru­gim końcu budynku, opa­no­wa­łam topo­gra­fię tego, zapie­ra­ją­cego dech w piersi miej­sca w oka mgnie­niu. Skoro już mowa o kolo­rach to szcze­gól­nie utkwił mi w pamięci „czer­wony tydzień”, w któ­rym Posło­wie zbie­rają się w Stras­burgu na sesji ple­nar­nej i który mia­łam oka­zję spę­dzić wspól­nie z Martą i Panią Poseł i nie zapo­mnę tego, w jak zawrot­nym tem­pie upły­wał tam czas i ilu cie­ka­wych ludzi udało mi się tam poznać.

Mój staż upły­nął pod zna­kiem bar­dzo inten­syw­nej i mery­to­rycz­nej pracy. Każdy tydzień roz­po­czy­nał się od wrę­cze­nia agendy i roz­dzie­le­nie zadań na każdy następny dzień, żeby wszy­scy wie­dzieli za co są odpo­wie­dzialni. Zadzi­wia­jące było to, że tak naprawdę te zada­nia nigdy się nie powta­rzały i codzien­nie sta­wiano przede mną cał­kiem nowe wyzwa­nia o mono­to­nii nie było więc mowy. Ale oprócz pracy był rów­nież czas na relaks i inte­gra­cję z innymi sta­ży­stami z czter­na­stego pię­tra oraz tymi pozna­nymi przy oka­zji licz­nych podróży windą. Nie mogła­bym nie wspo­mnieć o naszych wspól­nych lun­chach, gdy wszyst­kie cztery wycho­dzi­ły­śmy z biura i mogły­śmy na chwilę ode­rwać się od naszych obo­wiąz­ków. Te dwa mie­siące stażu w biu­rze Pani Poseł zawsze będę wspo­mi­nać jako nie­za­po­mniane prze­ży­cie, które wzbo­ga­ciło mnie o bar­dzo cenne doświad­cze­nie i posze­rzyło znacz­nie moją wie­dzę na temat prak­tycz­nego funk­cjo­no­wa­nia Par­la­mentu Euro­pej­skiego oraz innych, unij­nych instytucji.

 

Scroll To Top