Home / Napisali o mnie / Znane kobiety dają sobie radę w wyborach - pisze Gazeta Wyborcza

Znane kobiety dają sobie radę w wyborach - pisze Gazeta Wyborcza

Konferencja „Projekt Praca dla Młodych” na Wydziale Prawa i Administracji UŁ- Plat­forma Oby­wa­tel­ska i Twój Ruch chwalą się, że będą pro­mo­wać kobiety w euro­wy­bo­rach. Ale jedynki na listach w moc­nych okrę­gach dają męż­czy­znom - pisze Gazeta Wybor­cza. - Par­tie zaczy­nają ukła­dać listy wybor­cze przed majo­wymi wybo­rami do Par­la­mentu Euro­pej­skiego. Zgod­nie z ustawą kwo­tową na listach do PE, Sejmu i samo­rzą­dów musi być nie mniej niż 35 proc. kobiet i nie mniej niż 35 proc. męż­czyzn. W prze­ciw­nym razie lista nie zosta­nie zarejestrowana.

Zda­niem cyto­wa­nego przez Wybor­czą Jaro­sława Flisa, socjo­loga z Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego, kwoty dla kobiet nic nie dają, bo par­tie i tak znajdą spo­sób, by je obejść. Liczy się przede wszyst­kim roz­po­zna­wal­ność, dla­tego klu­czowe zna­cze­nie mają media.

- Jeśli wal­czyć o pary­tet, to u Moniki Olej­nik czy u Toma­sza Lisa. Jeżeli kobiety będą zapra­szane do pro­gra­mów publi­cy­stycz­nych rów­nie czę­sto jak męż­czyźni, to będą rów­nie popu­larne jak oni i wejdą do PE czy Sejmu nawet z dal­szych miejsc - pod­kre­śla Flis.

Przy­kła­dem może być Elż­bieta Łuka­ci­jew­ska z PO. W wybo­rach do euro­par­la­mentu w 2009 r. musiała oddać jedynkę na Pod­kar­pa­ciu Maria­nowi Krza­klew­skiemu, bo Donald Tusk uznał, że były lider AWS ścią­gnie w tym pisow­skim okręgu głosy pra­wi­co­wego elek­to­ratu. Ale znana w regio­nie posłanka zdo­była wię­cej gło­sów i to ona poje­chała do Brukseli.

Podob­nie było z Joanną Skrzy­dlew­ską w Łódz­kiem. 32-letnia wów­czas posłanka, hono­rowa pre­ze­ska klubu żuż­lo­wego, córka zna­nego lokal­nie rad­nego i przed­się­biorcy pogrze­bo­wego, dostała trze­cie miej­sce na liście (par­tia mogła liczyć tu na dwa man­daty). Jed­nak po dobrej kam­pa­nii zdo­była wię­cej gło­sów od dwójki na liście - 72-letniego rek­tora jed­nej z łódz­kich uczelni Jana Krysińskiego.

- Ten suk­ces nie ma nic wspól­nego z płcią, tylko z pozy­cją i deter­mi­na­cją - mówi Flis.

Pełny tekst: Wyborcza.pl

3 lutego 2014

Scroll To Top